Przejdź do treści
Kości i ołówek

Generatory · · 16 min czytania

Słowiańskie demony do gry: tabela spotkań z przypisami

Dziewczyna z klubu przyniosła wydruk z listą słowiańskich potworów, każdy opisany jak karta w podręczniku: gdzie mieszka, czego się boi, jak go zabić. Zapytałem, skąd autor to wie. Przypisów nie było, więc zrobiłem własną listę, tym razem z numerami stron.

Nocna łąka nad rzeką we mgle, pod wierzbą porzucony sierp i snop zboża, w oddali ciemny las i jedno oświetlone okno chaty

Słowiańskie demony, takie jak zmora, upiór, strzyga czy boginka, znamy prawie wyłącznie z zapisów etnografów z XIX i XX wieku, nie z czasów pogańskich. Te zapisy często się ze sobą nie zgadzają: ta sama istota w jednej wsi ma zrośnięte brwi, a w drugiej nie ma brwi wcale. Czy to przeszkadza w grze? Do gry to zaleta, pod warunkiem że wiesz, skąd wziął się każdy szczegół. Niżej daję tabelę spotkań k20, a przy każdym wierszu stoi numer strony.

Wydruk, od którego to się zaczęło, wyglądał porządnie, bo każdy potwór dostał akapit: wygląd, siedlisko, słabość, sposób zabicia. Wszystko brzmiało pewnie, jakby autor naprawdę sprawdził te rzeczy w terenie. Zapytałem: „Skąd to wiadomo?”, a dziewczyna wzruszyła ramionami i poczułem się wywołany do tablicy, bo w końcu siedzę całymi dniami w bibliotece.

Jedno chcę zaznaczyć już tutaj: wszystko poniżej jest zapisem tego, w co ludzie wierzyli i co sobie opowiadali, a nie opisem istot, które gdzieś żyją. Do gry potrzebujemy wiary i opowieści, nie dowodów.

Skąd biorę słowiańskie demony: trzy książki i ich wady

Wziąłem trzy prace, które dziś da się przeczytać za darmo w bibliotekach cyfrowych, i przeczytałem je w tych miejscach, które dotyczą demonów. Każda ma inną wadę, a dobrze ją znać, zanim uwierzysz komukolwiek.

Źródło Rok Skąd autor ma materiał Na co uważać
Oskar Kolberg, Lud, seria XVII: Lubelskie, cz. 2 1884 zapisy z Lubelszczyzny, częściowo własne, z nazwami wsi Kolberg sam przyznaje we wstępie, że główny zasób wierzeń wziął od J. Gluzińskiego (druk z 1853 roku) i z Archiwum domowego Wójcickiego (1856) i że „tu i ówdzie odpowiednio ustylizował” (s. III–IV)
Aleksander Brückner, Mitologia słowiańska 1918 źródła średniowieczne, filologia folkloru świadomie nie omawia; pyta wprost, co wierzenia dzisiejsze mają wspólnego z pogańskimi (rozdz. I), ale przy okazji ostro ocenia pochodzenie wielu demonów
Kazimierz Moszyński, Kultura ludowa Słowian, cz. II, z. 1 1934 porównanie całej Słowiańszczyzny, literatura etnograficzna i własne badania z lat 1930/31 opisuje pojedyncze cechy, a nie „gatunki” demonów, więc trudno z niego wyciągnąć gotową kartę potwora

Najbardziej zaskoczył mnie Kolberg. W haśle o upiorze, na s. 95, jest przypis, w którym Gluziński potwierdza ludowość wierzenia cytatem z Mickiewicza i dopisuje, że ballada jest „zupełnie ludową”. Etnograf sprawdza lud poetą, który brał od ludu. Przy wilkołaku przypis powołuje się na „Dziennik Lwowski” z 29 lipca 1876 roku (s. 134), a przy bazyliszku na Przysłowia Wójcickiego (s. 135). Czy to jest nagranie z terenu? Trudno to tak nazwać. To są XIX-wieczne teksty o wierzeniach, pisane przez ludzi, którzy czytali tę samą literaturę, i tak je traktuję w tabeli.

Moszyński pisze zupełnie inaczej: w paragrafie o boginkach, na s. 609, twierdzi, że dziś nie da się już odtworzyć żadnego pierwotnego rdzenia tej postaci. Nagość, wielka głowa, długie piersi zarzucane na ramiona, świńskie kły, gęsie stopy, czarne plecy, znęcanie się nad położnicami, podmienianie dzieci, nocne pranie na potokach: wszystko to według niego są motywy „najzupełniej luźne”, które wędrują każdy na własną rękę i składają się w zmienne układy. Dla Mistrza Gry to najważniejsze zdanie w całej tej lekturze.

Spis demonów słowiańskich z polskich zapisów

Lista jest krótka, bo wziąłem do niej tylko te istoty, o których przynajmniej jedno z trzech źródeł mówi coś konkretnego. Tam, gdzie źródło milczy, zostawiłem tę ciszę na widoku, bo same luki też coś mówią. W ostatniej kolumnie widać, jak mocno te zapisy potrafią się rozchodzić.

Demon Kolberg, Lubelskie (1884) Moszyński (1934) Brückner (1918) o pochodzeniu
zmora sąsiad albo sąsiadka, przychodzi o północy jako ćma lub komar, dusi od nóg; od Zamościa i Tomaszowa: czasem upiór, który wysysa krew (s. 99) zrośnięte brwi zdradzają zmorę; ćma jako wcielona dusza wiedźmy lub zmory (s. 613) mora i zmora „to tylko niemiecka Mahre” (rozdz. X)
upiór czerwona twarz, oczy się nie zamykają, ciało nie sztywnieje; po wyjściu z grobu większy niż za życia (s. 94–96) czerwona twarz; dwa rzędy zębów; brak brwi; dwa serca; w jednej okolicy Małopolski piła zamiast kręgosłupa (s. 611, 613, 617, 621) przejęty jako „upir”, czyli wampir, najpóźniej około X wieku; „mylnie w upiorów spolszczono” (rozdz. VII i X)
strzyga upiór, którego nikt nie zna; w nocy gryzie świece w kościele; według innych bardzo mała mysz, która tnie bieliznę; wysysa krew śpiących (s. 97) u Polaków upiory, czyli strzygi, mają dwa rzędy zębów (s. 617) napływ późny, obcy: „w końcu nawet strzygi” (rozdz. X)
wilkołak człowiek zaklęty przez czarownika albo czarownicę, większy od wilków, wodzi rej w stadzie (s. 133–134) zrośnięte brwi przypisywane rzadko wilkołakowi na Podolu i Wołyniu (s. 613) wymieniony przy „Słowie o wyprawie Igora”, bez oceny pochodzenia
boginki, dziwożony, mamuny brak osobnego hasła w tym tomie długie piersi, wielkie oczy „jak talerze”, podmienianie dzieci (s. 609, 614, 619) dziwożony to kalka niemieckich Waldweiber; mamuny od biblijnej mamony, a nie od mamienia (rozdz. X)
południca brak w tym tomie w czytanych paragrafach tylko odsyłacz przy motywie rogów (s. 618); dalszych stron nie sprawdzałem może urodziła się z daemon meridianus psalmu; opisywana raz jako straszliwa wysoka baba, raz jako piękna rusałka (rozdz. X)
rusałki i wiły brak w tym tomie rusałki wchłaniały cechy innych postaci (s. 609) nazwa od rzymskich świąt rosaliów; na Rusi przezywano tak wiły i brzeginie dopiero od XVI wieku (rozdz. VII)
skrzat, sporysz sporysz: mała istota, która umie urosnąć, przysparza dobytku (s. 92) drobny wzrost demonów domowych (s. 614) skrzatek to nazwa niemiecka, pierwotnie mówiono „ubożę” (rozdz. X)
diabeł, czart Niemczyk w czerwonych spodniach, z koziemi lub kurzemi nogami, bez dziurek w nosie (s. 102) tradycja kulawego czarta u wszystkich Słowian; rogi przeszły do demonologii wiejskiej z kościelnej koncepcji szatana (s. 618, 625) czarny bóg i diabeł to rzeczy „nawiane” przez chrześcijaństwo (rozdz. I)
topczyk, wodnik topczyk: dziecko utopione bez chrztu, rośnie w wodzie do siódmego roku (s. 93–94) wodnicy długowłosi, czasem z zielonymi włosami (s. 617–618) „wodny mąż” może być tylko tłumaczeniem niemieckiego Wassermanna (rozdz. X)

Brückner jest w tej tabeli najbardziej bezlitosny, ale nie wszystko, co pisze, trzeba brać na wiarę. Sam przyznaje, że kiedyś bronił bóstw z katalogu Długosza, a potem je wyrzucił. Jego wywody o niemieckich zapożyczeniach są wywodami filologa z 1918 roku. Dla stołu wystarczy skromniejszy wniosek: żaden z tych demonów nie przyszedł do nas w stanie czystym z czasów pogańskich, a wiele ma rodowód sięgający kazań, psałterza i sąsiadów zza miedzy.

Słowiańskie demony żeńskie: boginki, dziwożony, zmory

Frazę „słowiańskie demony żeńskie” ludzie często wpisują w wyszukiwarkę i ja to rozumiem. W zapisach kobiet jest dużo, a ich cechy są najbardziej plastyczne.

Boginki i dziwożony Moszyński opisuje głównie przez to, co robią przy porodzie: kręcą się przy położnicach, podmieniają dzieci, a ich własne, podrzucone dziecko rozpoznaje się po wielkiej głowie. Pisze o tym na s. 609 i 614. Długie piersi zarzucane przez ramiona przypisuje boginkom i dziwożonom u Słowaków, Małopolan i części Małorusinów na s. 619. U Polaków boginki mają oczy wielkie „jak talerze”, o czym Moszyński pisze na s. 614.

Zmora w Lubelskiem jest kimś ze wsi. Kolberg, za Gluzińskim, pisze na s. 99, że to sąsiad albo sąsiadka „zaprzyjaźniona”, która o północy przychodzi pod postacią ćmy albo komara, przeciska się przez szpary w oknie i kładzie na śpiącym od nóg aż po piersi. Parobek, który ją złapał, trzymał w rękach kota, a rano okazało się, że to kobieta z końca wsi, która się w nim kochała (s. 99–100). I tu jest rzecz, którą lubię najbardziej: Moszyński, zupełnie niezależnie, na s. 613 łączy zrośnięte brwi zmory z obrazem ćmy, uważanej za wcieloną duszę wiedźmy lub zmory. Dwa źródła z różnych epok, jeden motyw.

Z południcą jest kłopot. Brückner w rozdziale X pyta, czy nie wzięła się z „demona południowego” z psalmu, bo na Bałkanach, gdzie z racji klimatu powinna mieć miejsce pierwsze, i na Rusi prawie nic o niej nie wiedzą. Najwięcej mówią o niej Łużyczanie, Czesi i Polacy, i to „zupełnie odmiennie”: raz straszliwa wysoka baba, raz nadobna rusałka. Czy taka niezgodność jest wadą? Przy stole sama prosi się o zagranie.

Demony wodne i leśne

Wodne istoty w lubelskim tomie Kolberga to przede wszystkim topczyk. Na s. 93 Kolberg notuje z Bychawy i Turobina, że jest dzieckiem utopionym bez chrztu, które rośnie w wodzie do siedmiu lat, a potem płata ludziom figle i ściąga ich w nocy do wody. W Rodecznicy Kolberg słyszał opowieść o topczyku, który rozrzucał i moczył chłopu siano, a potem kładł się na wznak i patrzył w księżyc (s. 93–94). Na s. 94 jest też historia z Wulki Żółkiewskiej (tak w zapisie) o dwóch topczykach wyciągniętych siecią ze strugi Otchlin. Od tamtej pory ryby w tym miejscu chowają się tak, że żadnej nie da się złowić.

Moszyński dopisuje na s. 617–618 wygląd: wodnicy mają długie włosy, czasem zielone, a według niego może to pochodzić od wodorostów.

Leśnych demonów w moich trzech źródłach jest mniej, niż się spodziewałem. Na s. 613–614 Moszyński zbiera o nich pojedyncze cechy: brak brwi i rzęs u demonów leśnych Wielkorusów, wzrost zmienny zależnie od tego, czy stoją w krzakach, czy między wysokimi drzewami. Na s. 609 zwraca też uwagę, że demonologia Polesia jest „uderzająco uboga”, a najbogatsza na zachodzie Słowiańszczyzny, na Małorusi i na Bałkanach. Jeśli prowadzisz grę w puszczy, masz więc mniej materiału z zapisów, a więcej swobody.

Słowiańskie potwory w grze: tabela spotkań k20

Tabela opisuje ślad albo scenę, na którą trafia drużyna, nie gotowego potwora ze statystykami. W trzeciej kolumnie stoi, kogo ten ślad oznacza w zapisie, w czwartej źródło, w piątej rodzaj poświadczenia:

  • zapis to relacja z nazwą miejscowości albo cecha zebrana przez etnografa z wielu wsi,
  • XIX w. to tekst przerobiony przez XIX-wiecznego autora, z przypisami do literatury lub prasy,
  • wątpliwe to wiersz, którego pochodzenie Brückner uważa za obce albo późne.
k20 Co widzą gracze Kto to w zapisie Źródło Poświadczenie
1 Ktoś budzi się w nocy przygnieciony ciężarem, który wszedł od nóg; rano w izbie jest obcy kot zmora Kolberg, s. 99–100 XIX w.; wątpliwe
2 Młoda sąsiadka ma zrośnięte brwi i wszyscy odwracają wzrok zmora Moszyński, s. 613 zapis
3 Zmarły leży z otwartymi oczami, twarz ma czerwoną, ręce miękkie upiór Kolberg, s. 94–95; Moszyński, s. 611 XIX w.; zapis
4 Na cmentarzu świeży grób, ciało twarzą w dół, ręce związane łykiem, wieko z osiki zabezpieczenie przed upiorem Kolberg, s. 95 XIX w.
5 Grabarz przysięga, że nieboszczyk miał dwa rzędy zębów upiór, strzyga Moszyński, s. 617 zapis; wątpliwe
6 W kościele ktoś nocą pogryzł woskowe świece i porysował obrazy strzyga Kolberg, s. 97 XIX w.; wątpliwe
7 Nad rzeką rozrzucone i zmoczone siano, a w nocy coś leży na wznak i patrzy w księżyc topczyk Kolberg, s. 93–94 zapis
8 W jednym zakolu nie da się złowić żadnej ryby topczyki Kolberg, s. 94 zapis
9 Przy przydrożnej gruszy wóz się przewraca, obok stoi pies gończy albo kudłaty baran i biegnie za wozem do figury diabeł Kolberg, s. 102–103 zapis
10 Uprzejmy obcy w czerwonych spodniach i czarnym kusym fraku; ktoś zauważa, że nie ma dziurek w nosie diabeł Kolberg, s. 102 XIX w.
11 Nieznajomy utyka i nikt nie wie, skąd przyszedł czart Moszyński, s. 625 zapis
12 Nocą nad potokiem kobieta pierze bieliznę, piersi ma zarzucone przez ramiona boginka, dziwożona Moszyński, s. 609, 619 zapis; wątpliwe
13 Położnica mówi, że jej dziecko jest nie to samo; niemowlę ma wielką głowę odmieniec Moszyński, s. 609, 614 zapis
14 W samo południe w zbożu stoi wysoka postać; jedni widzą babę, drudzy dziewczynę południca Brückner, rozdz. X wątpliwe
15 Wilk większy od innych sam otwiera drzwi obory i wchodzi po drabinie wilkołak Kolberg, s. 133–134 XIX w.
16 Chłop prosi, żeby nie strzelać do wilka przy wsi, bo to jego zaginiony syn wilkołak Kolberg, s. 134, przypis za prasą z 1876 roku XIX w.
17 W lochu pod starym zamkiem mieszka coś wielkości kury, z indyczą głową i skrzydłami nietoperza; kto na to spojrzy, pada bazyliszek Kolberg, s. 135–136 XIX w.
18 W jednym gospodarstwie przybywa dobytku, choć nikt nie wie skąd sporysz, skrzat Kolberg, s. 92; Brückner, rozdz. X XIX w.; wątpliwe
19 Nad wsią przelatuje coś, co świeci jak ogień i sypie iskry demon znoszący zboże Moszyński, s. 612 zapis
20 W nurcie pod mostem widać długie zielone włosy wodnik Moszyński, s. 617–618 zapis

Wiersz 19 ma u Moszyńskiego ciekawe wytłumaczenie: na s. 612 pisze on, że iskrzące się demony, smoki i latające istoty ludzie brali z obserwacji meteorów. Wiersz 17 z kolei przynosi od razu rozwiązanie, bo według tego samego zapisu, na s. 136, bazyliszka zabija tylko lustro, w które sam spojrzy.

Jak rzucam na tę tabelę przy stole

Rzucam dwa razy. Pierwszy rzut daje ślad, który gracze zobaczą, a drugi daje cechę, którą dopisuję do tego samego demona, nawet jeśli w źródle należy do kogoś innego. Brzmi jak świętokradztwo wobec folkloru? Wiem, ale to dokładnie to, co Moszyński opisuje przy boginkach: motywy chodzą osobno i za każdym razem składają się inaczej. Upiór ze świecącym przelotem, zmora, która pierze nad potokiem. Oba warianty mieszczą się w logice zapisów.

Nazwy nie podaję od razu. Gracze dostają ślad i ludzi ze wsi, a każdy z tych ludzi wie co innego, tak jak źródła. Jeden mówi, że strzyga to upiór, drugi, że to mała mysz, która tnie bieliznę. Obie wersje stoją na tej samej stronie Kolberga.

Sposoby obrony też biorę z zapisów, a nie z głowy: osika i łyko z poświęconego ziela przy upiorze, kogut, którego pianie kończy walkę, nitka przywiązana do nogi, po której chłopi doszli do grobu (Kolberg, s. 95–97), lustro przy bazyliszku. Drużyna, która je znajdzie, ma poczucie, że rozwiązała zagadkę, a nie przeczytała instrukcję.

Z mojej sesji

Za pierwszym razem dałem graczom pełną kartę strzygi, spisaną z jednego źródła, z wyglądem i słabością. Marek przeczytał ją i od razu wiedział, co robić. Śledztwo, które miało trwać cały wieczór, skończyło się w kwadrans.

Teraz daję im tylko sprzeczne relacje. Ala najpierw długo słuchała, potem zapytała karczmarza, czy w tej wsi ktoś się ostatnio przeprowadził z daleka. Nie wiem, skąd jej to przyszło do głowy, ale lepszego pytania o demona z zapożyczoną nazwą nie słyszałem.

Jeśli potrzebujesz ludzi do tej wsi, świadków, sołtysa albo grabarza, masz ich w tabeli stu słowiańskich NPC-ów.

Najstraszniejsze słowiańskie demony i czego w tabeli nie ma

Rankingu najstraszniejszych nie ma, bo żadne z trzech źródeł go nie prowadzi. Gdybym miał wskazać coś, co przy stole działa najmocniej, wybrałbym fragment Kolberga, w którym zmora jest sąsiadką. Potwór z lasu jest mniej straszny niż ktoś, komu rano mówi się „dzień dobry”.

W tabeli nie ma też istot, które znacie z gier komputerowych i seriali, nawet jeśli noszą te same nazwy. To inne byty, mają swoich autorów i swoje prawa, a mnie interesuje, co zapisano na wsi. Nie ma wreszcie bóstw z katalogu Długosza. Brückner w rozdziale I nazywa go fikcją, a Marzannę i Dziewannę odsyła „do botaniki, nie do mitologii”. Bogom poświęcę osobny tekst, bo tam źródeł jest jeszcze mniej, a zmyśleń więcej.

Dziewczyna z wydrukiem zabrała moją listę do domu. Po tygodniu wróciła i powiedziała: „Moja babcia z okolic Bychawy zna topczyka, tylko mówi na niego inaczej”. Nie zapisałem jak, bo akurat wszedł ktoś z książkami do zwrotu, więc będę musiał zapytać jeszcze raz.

Źródła

  1. Kolberg, O., Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, seria XVII: Lubelskie, cz. 2, Kraków 1884; reprint: Dzieła wszystkie, t. 17 — oskarkolberg.pl/MediaFiles/017dwok.pdf. Wstęp o pochodzeniu materiału (Gluziński 1853, Wójcicki 1856) — s. III–IV; sporysz — s. 92; topczyk — s. 93–94; upiór — s. 94–97; strzyga — s. 97; zmora — s. 99–100; diabeł — s. 102–103; wilkołak — s. 133–134; bazyliszek — s. 135–136.
  2. Brückner, A., Mitologia słowiańska, Akademia Umiejętności, Kraków 1918; wydanie cyfrowe: Wolne Lektury — wolnelektury.pl/katalog/lektura/mitologia-slowianska. Wydanie cyfrowe nie ma paginacji, dlatego podaję rozdziały: wyłączenie folkloru i ocena katalogu Długosza — rozdz. I; wiły, brzeginie, rusałki, jędza, cytat z Bystronia o boginkach, mamunach i dziwożonach — rozdz. VII; mora, upiór, mamuny, skrzat, wodny mąż, południca, strzygi — rozdz. X.
  3. Moszyński, K., Kultura ludowa Słowian, cz. II: Kultura duchowa, z. 1, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1934; Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa — kpbc.umk.pl/dlibra/publication/265356/edition/262739. Rozdział „Wątki demonologiczne”, § 494–508, s. 609–625: boginki jako zespół luźnych motywów, niewidzialność, barwa ciała, ognistość, owłosienie, brwi, wzrost, oczy, zęby, włosy, rogi, piersi, plecy, kulawość.
  • słowiańskie demony
  • folklor
  • tabela losowa
  • Kolberg
  • Moszyński
  • Brückner

Tomek Wierzba

Bibliotekarz z Lublina. Prowadzę sesje od piętnastu lat, głównie dla jednej drużyny, w której dwie osoby znam z podstawówki. Więcej o mnie.